Zdrada to nie przypadek, to wybór

Zawsze uznawałem się za dobrego sprzedawcę. Bo było nie było większość moich klientek to co ja sprzedaję ma w domu, a i tak przychodzą i wielokrotnie kupują to co mam do zaoferowania. Z przyjemnością przepłacają. Adrian sprzedawcą jest jednak lepszym, w porównaniu z nim jestem komiwojażerem, akwizytorem może. Adrian żonę ma i piękną i mądrą, pięknie wykształconą, przypomina mi… Continue reading Zdrada to nie przypadek, to wybór

Ptak w klatce, czyli cock cage

Lubię  doświadczać różnorodności, tego co mi jeszcze niedoświadczone, lubię babrać się w nowym, nawet jeśli to nowe zupełnie mija się z tym co leży w mojej naturze. Pamiętam że kiedyś pewna blondynka podsumowałam mnie jednym prostym zdaniem „Dla ciebie obce jest piękne”, miała dużo racji. Nie wiem dlaczego tak jest że mając dwa wybory: pierwszy z nich daje… Continue reading Ptak w klatce, czyli cock cage

Skomplikowany głód, część 3

Wśród dyszenia, przelatują mi przez głowę wszystkie moje zbliżenia z Julitą, która krok po kroku uczyła mnie jak zajmować się kobiecym ciałem, jak podchodzić do niego, jak skupiać się na najdrobniejszych detalach, najcichszej zmianie w rytmie oddechu. On pokazał mi coś odwrotnego. Pokazali mi różnicę między byciem chirurgiem i rzeźnikiem. Nie wiem co wolę. Dobrze że nie muszę wybierać. Cicho pozbywam… Continue reading Skomplikowany głód, część 3

Skomplikowany głód, część 2

Przez resztę dna jestem poddenerwowany, co chwilę spoglądam na zegarek, wskazówki poruszają się w zwolnionym tempie. Prąd podniecenia nie opuszcza mojego ciała nawet na chwilę, czuję jakby ktoś podkręcił moje napięcie. Ale oprócz podniecenia czuję podskórny niepokój. Nie jestem pewny jej męża, obawiam się czego może ode mnie chcieć. Obawiam się tego co mogę mu dać, pchany ślepym podnieceniem i żądzą bycia w niej. Planuję postawić sytuację jasno,… Continue reading Skomplikowany głód, część 2

Dwa miesiące po innej stronie lustra

Sporą dałem Wam przerwę ode mnie, szczerze to nie zauważyłem tej rozłąki za bardzo. Nie zauważyłem jej bo wszystkie wolne chwile ostatnich dwóch miesięcy wypełniła mi S. Trzydziestopięcioletnia, drobna, ciemnooka, lotna i jednocześnie ostra jak wasabi S. Po raz pierwszy od nie wiem jakiego czasu, zanurzyłem się w coś co można nazwać związkiem i zwyczajnie nie… Continue reading Dwa miesiące po innej stronie lustra

Bożyszcze mężatek i ulubieniec żon, czyli ja

Wielokrotnie zabierałem się już do napisania tego wpisu. Nie wiem dokładnie ile, wysokie kilkadziesiąt razy. I za każdym razem czyszczę wszystko co napisałem, bo nie chcę nikomu sprawiać przykrości. Nie jestem bez czucia. Nie lubię ranić. Nie chcę sprawić przykrości wszystkim tym kobietom, które listy do mnie piszą. Których słowa układają się w treści, często tak podobne do… Continue reading Bożyszcze mężatek i ulubieniec żon, czyli ja

Pierwsza Niepolka

Wakacje roku ’97 spędziłem włócząc się po południu Europy. A w sumie nie włócząc się, lecz zjeżdżając ją w moim ośmioletnim Golfie. Każdego dnia przenosiłem się z miejsca na miejsce, każdej nocy spałem w żółtym namiocie. W San Marino kupiłem nowego Discmana Sony i kilka butelek lepkich likierów, które obiecałem przywieźć mamie. W Tropea miałem spędzić tylko jedną noc… Continue reading Pierwsza Niepolka