Gdzieś pomiędzy Fidżi a Vanuatu, część 2

… Chciałbym, bardzo chciałbym by był to nasz pierwszy raz, chciałbym bym miał jeszcze przed sobą pierwszy dotyk, odkrycie jej nieskończonej miękkości, nadwrażliwości sutków. Znowu dostrzegam w niej tą odmienność, której nie dostrzegam gdy jesteśmy w Polsce, zwykle chce tylko nakarmić swoją chwilową pożądliwość, zwykle nie ma w niej ani wyuzdania ani prowokacji, dziś czai się… Continue reading Gdzieś pomiędzy Fidżi a Vanuatu, część 2

Gdzieś pomiędzy Fidżi a Vanuatu, część 1

Wiatrak szumi, wprawiając mokre powietrze w niemrawy ruch. Mam na sobie tylko szorty, a to i tak znacznie zbyt dużo. Aleksandra nie wierzy w klimatyzację, bo ta „ją wysusza”, nie kłócę się, zaciskam zęby i niemo nie przyznaję jej racji. Kilka apatycznych much ospale krąży nade mną. Aleksandra nie wierzy w zabijanie żywych stworzeń, zaciskam zęby. Wiem… Continue reading Gdzieś pomiędzy Fidżi a Vanuatu, część 1

Fidżi, czyli tam gdzie psy jedzą kokosy, a krowy wylegują się na plaży

. Zwykle, gdy dostaję propozycję wyjazdu z klientką, podchodzę do każdej z tych ofert ze sporą dawką powściągliwej ostrożności. Inaczej było tym razem, lecz tym razem propozycja padła z ust Aleksandry. Lubię ją, lubię się w nią zapatrywać, lubię jej słuchać, lubię o niej pisać, lubię o niej myśleć. Nienawidzę zdawać sobie z tego sprawę. Nie usłyszałem niemal niczego, gdy starała… Continue reading Fidżi, czyli tam gdzie psy jedzą kokosy, a krowy wylegują się na plaży

wyjeżdżam na kilkanaście dni

Tylko kilka słów napisanych w przerwie pakowania plecaka. Wyjeżdżam na kilkanaście dni. Znowu wyspy, lecz tym razem Południowego Pacyfiku, a dokładnie Fidżi i okolica. Trochę czasu mam zamiar spędzić wśród kanibali. Podczas mojej nieobecności teksty na blogu nadal będą się autopublikować i już są ustawione w kolejce, lecz nie będę odpowiadał na komentarze do nich. Tymczasem