Nękając w przerwach pomiędzy lekcjami

Mówiliśmy na niego Klucha. Był największym chłopakiem w naszej klasie. Wysoki i gruby. Okropnie nabijaliśmy się z jego tuszy. W sumie to miał szczęście że był wysoki, bo przez to baliśmy się go trochę.

Baliśmy się, ale nękaliśmy nadal, i może strach przed nim sprawiał że gnębiąc go czuliśmy się jak bohaterzy jacyś.

Nie wiem ile miałem lat, 13 może 14.

Była przerwa między lekcjami.

Klucha gąbką wycierał tablicę. Często tak spędzał przerwy między lekcjami, wolno i tak dokładnie, że powierzchnia lśniła ciemną zielenią, bez najmniejszej smugi pozostawionej po kredzie.

A my jak zawsze głośnym szeptem śmialiśmy się z niego.

Ktoś powiedział coś o jego wielkich spodniach dresowych, nie wiem co mnie tknęło, że odsunąłem krzesło, wstałem i cicho podszedłem do Kluchy. Nie wiem czy wiedział, że stoję za jego plecami, może tylko udawał że skoncentrowany jest na tablicy.

Odwróciłem się do koleżków, wyszczerzyłem do nich zęby. Odwróciłem się znowu w stronę Kluchy i ściągnąłem te jego dresowe spodnie.

Koleżkowie ryknęli śmiechem.

Klucha spojrzał na mnie zaczerwieniony, pewnie trochę ze złości trochę ze wstydu.

Miał tak cholernie smutne oczy.

Smutek w tych jego oczach coś ze mną zrobił, nie wróciłem do ławki tryumfalnym krokiem, wróciłem jak zbity pies.

Gumka w jego spodniach pękła gdy pociągnąłem je do jego kolan, do końca dnia miętosił materiał w dłoni przytrzymując spodnie przed opadnięciem.

Od tego dnia dałem mu spokój.

Inni nadal mu dokuczali, ja nawet nie spoglądałem w jego stronę.

Za każdym razem gdy słyszę o samobójstwie nastolatka, przypomina mi się jaki byłem swojego czasu dumny z nękania Kluchy. Jakie to nękanie było śmieszne.

I zastanawiam się o ile nasze zaczepki byłyby podłe, gdyby Klucha nie był gruby, a byłby domniemanym gejem.

Myślę że bylibyśmy bardziej odważni, jestem prawie pewny że nie byłoby w nas cienia litości.

Myślę że prześladowania te byłyby koloru hardcorowego.

***

Przyjaciel mój jest dobrym człowiekiem, potrzebującemu i niepotrzebującemu pomoże, a „pedałowi dłoni nie poda”. Wiem że takich jak on jest wielu, wiem że gdybym był gejem to przyjaciela już bym nie miał, bez względu na łączącą nas przeszłość, bez względu na to kim byłbym poza sypialnią.

Nie wiem skąd bierze się jego niechęć, wiem że takich jak on jest wielu, na tyle wielu że przez nich bycie gejem jest przekleństwem. Przez takich jak on większość homoseksualnych nastolatków myśli o samobójstwie. Przez takich jak on marzenia o samobójstwie przechodzą w czyn.

***

Pamiętam że kiedyś napisałem, że chciałbym mieć choć małe homoseksualne skłonności, że moje życie byłoby łatwiejsze. Nie prawda, nie byłoby. Nie znam ani jednego geja, który gdyby miał możliwość wyboru to wybrałby bycie gejem. Nawet Szymon, który mówi że jego dziewczyny „brzydziły” od zawsze, wybrałby bycie heterykiem.

Wyboru jednak nie mamy, nasza wewnętrzna konstelacja jest jaka jest, natury się nie da oszukać.

***

Jakiś czas temu czytałem listy Alana Turinga, wybitnego naukowca, jednego z ojców informatyki, i przy okazji homoseksualisty, którego z tego powodu wyrzucono z pracy i poddano chemicznej kastracji. Kastracja ta miała wyleczyć go homoseksualizmu. Nie wyleczyła. W wieku 41 lat popełnił samobójstwo.

I skoro inteligentny, dojrzały mężczyzna nie widzi świata w tunelu, jak może światło to dostrzec nastolatek.

Ilu jeszcze zbiorowo zabijemy? Bo w sumie pisząc ten tekst doszedłem do wniosku, że samobójstwa te jednak nie są samobójstwami, są zabójstwami. Bo zabić można na wiele sposobów, również bez ranienia ciała.

***

Wczoraj pocztą przyszedł do mnie formularz. Państwo pyta mnie czy chcę żeby prawo w Australii zostało zmieniona i żeby osoby homoseksualne mogły zawierać związki małżeńskie.

Nie lubię tego pytania, nie lubię gdy większość ma decydować o prawach i losach mniejszości. Bo to trochę tak jakby mieszkańców mojego bloku zapytać, czy chcą żeby od dziś porządki na klatce robili tylko mieszkańcy z nazwiskiem zaczynającym się na G – Jasne że każdy kto nie ma nazwiska zaczynającego się na G przystanie na taką opcję.

Prawo do ślubu powinno być prawem każdego człowieka.

Ale może prawa trzeba żebyśmy zrozumieli, że homoseksualizm jest równie naturalny jak heteroseksualizm. Naturalny bo się z nim rodzimy.

Tymczasem

4.47 am

121 thoughts on “Nękając w przerwach pomiędzy lekcjami

  1. Australia stała się 26. krajem, który zalegalizował małżeństwa osób tej samej płci. Zmianę przepisów przegłosował w czwartek parlament. Wcześniej większość Australijczyków opowiedziała się za tym w referendum. Niższa izba parlamentu uchwaliła ustawę, zmieniając dotychczasową definicję małżeństwa jako związku między kobietą i mężczyzną na “związek między dwojgiem ludzi”. Ustawa została przyjęta zdecydowaną większością głosów. Spośród 150 posłów tylko czterech było przeciwnych zmianom, które australijski Senat zatwierdził w ubiegłym tygodniu większością 43 do 12 głosów. Wynik głosowania został przyjęty oklaskami osób zebranych na trybunach parlamentu. Część posłów machała też tęczowymi flagami. Od soboty pary jednopłciowe będą mogły składać oficjalne wnioski o zawarcie małżeństwa. Pierwsze śluby odbędą się za miesiąc. (http://www.tvn24.pl)

    Like

  2. Byłam kilka dni temu jedynym słuchaczem i powiernikiem złamanej kobiety, przyjaciółki i monologu z cyklu…”faceci to świnie”. Padły jeszcze słowa, kłamcy, oszuści i pierdole…i tchórze itp. itd. Nie będę wszystkiego cytować ale było krwiście i soczyście. Polewałam jeszcze często wino. Były łzy, mega wqurw, znowu łzy…rozpacz z użalaniem się nad sobą, znowu wqurw, żeby w końcu usłyszeć ze zmęczonych ust rozczochranej głowy z oczami pandy od łez na moich kolanach bez cienia uśmiechu…bladej twarzy bez życia:
    -Jesteś moim zwierzęciem muzycznym…puść mi coś, coś…kogoś kto czuł się podobnie do mnie i cierpiał…
    Od razu wiedziałam co włączyć, bo ostatnio tego słuchałam i nie wierzyłam, że można dzisiaj nie schrzanić tak WYBITNEGO tekstu. Bałam się tylko czy ona pozna i odbierze chociaż podobnie trochę. Zaryzykowałam…
    Pilot, i nie za głośno ale dźwięki rozpłynęły się jak to wino…i ten tekst TEJ KOBIETY…

    The Dumplings – Ach nie mnie jednej (album version) ♥♥♥

    …kiedy utwór się skończył…spojrzała na mnie z oczu płynęły jej łzy, ale zobaczyłam z ruchu ust bardziej niż usłyszałam “-qurwa kocham cię”…po mojej też popłynęły ale się uśmiechała…ja też…

    To wszystko się zdarzyło i zdarza wciąż
    …ehhh MY KOBIETY…

    Like

    1. Dodam coś jeszcze, bo się należy tej fenomenalnej pisarce i poetce, która napisała ten tekst w powyższej piosence, którą Justyna Święs tak pięknie zaśpiewała.
      Jest niewiele tak młodych ludzi nie tylko w branży muzycznej, którzy mają taką dykcję. Jak pierwszy raz posłuchałam byłam zachwycona, bo nie znam zespołu. Nie znałam 🙂
      Szacunek, bo bełkot i niedbalstwo polskich młodych “artystów” jest tak powszednie, że taka perełka, to skarb…nie wiem czy ktoś w ogóle zwrócił na to uwagę 🙂

      Agnieszka Osiecka.
      Kobieta, która gdyby urodziła się 40-50 lat później być może byłaby szczęśliwa/sza.
      Ktoś kto zna jej historię, tę niekoniecznie popularną ale bardziej osobistą wie, że była biseksualna, a nawet bardziej była Lesbijką i, że nie stroniła od mężczyzn szukając bezsensownie szczęścia w tych relacjach.
      Nie powiem więcej, ale dla ciekawych zaproponuję książkę:

      “Koleżanka” – Karolina Felberg-Sendecka

      Like

  3. Adam, z jak dużą kobietą byłeś?

    Podczytuję z rzadka a tu przed zamknięciem taki temat.

    To może jeszcze choć zdążę: dziękuję za parę wpisów, jakieś nawet przechowuję, parę obrazów już ze mną zostanie.

    Nie interesują mnie komentarze “tolerancyjnych” pań blogowych..

    Like

  4. Pozdrawiam Wszystkich a szczególności Ciebie Adamie. Dawno tu nie zaglądałam .Przeczytałam Twój tekst o prześladowaniu i zrąbałam sobie humor na resztę tygodnia. Poprostu w głowie mi się to nie mieści że w XXI wieku jeszcze mamy polowania na czarownice .I znowu kościół i państwo zajmuje się co kto lubi robić w łóżku i kto z kim sypia . BLEACH….wg mnie najbardziej zboczone są stare baby bo te najbardziej podniecają się gejami ,skrobankami zamiast zająć się czymś bardziej pożytecznym np głodem na święcie.Piszę to w atmosferze zbliżających się świąt co jeszcze bardziej potęguje całą tą hipokryzje . Szczegolnie w Polsce. Chociaż ta australijska ankieta też wydaje mi się obleśna . ALE biorąc pod uwagę to że u nas do takiej nawet ankiety jest ze 100 lat to można przymknąć na nią oko . Pozdrawiam – (niestety też) były prześladowca (zawstydzony)

    Like

  5. KLAUDIA STABACH , 21 grudnia 2017 Łukasz ma zanik mięśni. Z usług prostytutek korzysta od 10 lat

    To artykuł o Łukaszu, szczęśliwym Łukaszu…brawo Klaudia! 🙂

    Like

  6. jakiś czas temu mój super fajny szef (fecet) zamienił się na moją “przyjaciółkę” szefową. szit. co za gówno że głowa boli. nie lubie pracować z babami bo są po prostu głupie. jak nie blondynki to idiotki po prostu albo kurwy prawdziwe karierowiczki i chuj 🙂 a ty Ivy utwirdzasz mnie w tym przekonaniu jak jasna cholera.
    brawo Klaudia?? sorry nie czytałam tego czegoś o Kaludi i Łukaszu ale…
    sorry Łukasz jesteś szczęśliwy kosztem innych . nie wierzę w w satysfakcję Klaudii. bzdura. pierdolenie o szopenie. dziękuję za uwagę 🙂

    Like

    1. To tytuły wpisów Adama na blogu dla przypomnienia:

      “Ostatnie tabu”
      “Seksualne życie niepełnosprawnej”
      “Kamila”

      Klaudia Stabach, to Redaktorka Wirtualnej Polski, która przeprowadziła wywiad z Łukaszem i powyżej to link do tego artykułu.

      Nie trzeba być prostytutką i niepełnosprawnym, żeby zrozumieć o KIM i jaki sens mają wpisy A. i ten artykuł. Wystarczy CHCIEĆ poznać kogoś takiego albo chociaż przeczytać zanim…tylko tyle i AŻ TYLE.

      Like

  7. “…
    Tak myślał, dokonując porannej toalety, która ostatnio przypominała odhaczanie kolejnych czynności na liście startowej promu kosmicznego.
    Sikanie – tylko minuta. No naprawdę pękał z dumy, że w tym wieku prostata dokucza mu tylko trochę, był pewien, że to zasługa regularnego seksu i jeszcze regularniejszej masturbacji.
    Prysznic – wzięty.
    Zęby swoje – umyte.
    Zęby swoje sztuczne – wyjęte z pudełeczka, umyte, założone.
    Jama ustna – przepłukana.
    Aparat słuchowy – założony. Nie do końca go potrzebował, ale nie chciał być denerwującym staruszkiem, który ciągle prosi, żeby mu coś powtórzyć.
    Oczy – zakropione.
    Krem pod oczy – wtarty.
    Włosy – uczesane, lekko psiknięte lakierem.
    Broda i wąsy – przystrzyżone.
    Okulary – przetarte.
    Stabilizatory kolan – z trudem i stękaniem założone.
    …….
    Wysunął szufladę biurka i wyjął z głębi listek z kupionymi specjalnie na dzisiejszą okazję tabletkami. Szybko, żeby nie mieć czasu na zmianę zdania, wyłuskał jedną, włożył do ust i połknął, popijając haustem kujawianki. ”

    “…
    – Taaak?
    Jasne żadne “czym mogę służyć?” albo “w czym mogę pani pomóc?”. Bardziej “taaak, zgubiła się pani? Taaak, pokazać drogę do apteki? A może do toalety? Taaak?”
    Miałam ochotę uciec i kosztowało mnie to sporo wysiłku, żeby podreptać w stronę kontuaru.
    – Szukam czegoś sexy – powiedziałam.
    Panienka, na moje oko w wieku gdzieś między porodówką a gimnazjum, aż wyszła zza lady i załamała ręce. Brakowało tylko, żeby zawołała “olaboga!” i się przeżegnała.
    Przez chwilę szukała słów.
    – Na prezent?
    – Na prezent dla mnie.
    – Rozumiem.
    I zamilkła, jakby po zrozumieniu czegokolwiek musiała chwilę odpocząć, taki wysiłek, że olaboga. Na dużym ekranie za ekspedientką wiła się jakaś goła panna, robiąc przy tym dziwne miny, które miały wyrażać narastającą ekstazę.
    – Jak bardzo sexy?
    – Tak bardzo sexy, żeby stanął osiemdziesięciotrzylatkowi. Ekstremalnie sexy.
    – Rozumiem.
    I znowu się zawiesiła. Żal mi się zrobiło dziewczyny.
    – Proszę pani – powiedziałam tonem miłej babci z prowincji – To nie jest żart. Wolałabym pójść prosto do przymierzalni, ale zamiast tego wyjaśnię. Ja mam siedemdziesiąt osiem lat, a mój mąż osiemdziesiąt trzy. Dziś mija dokładnie pięćdziesiąt lat od dnia, kiedy pierwszy raz uprawialiśmy seks. Uprawia pani seks?
    – Słucham?
    …”

    Fragment z książki
    “Jak zawsze” – Zygmunt Miłoszewski

    Jestem już bliżej końca książki i…szczerze polecam. Jest tak pełna nie tylko miłości, że ta szara zima i szara prosta, że już bardziej prostsza zdaje się być nie może rzeczywistość…nabiera kolorów i usta same układają się w uśmiech czytając, często głośny nawet… 🙂
    Niesamowita…

    🙂

    Like

      1. Nie pożałujesz! 🙂

        Książkę dostałam pod choinkę, autora nie znałam…generalnie jestem w mega pozytywnym czytelniczym szoku 😀

        “…
        A love like ours
        Could never die
        As long as I
        Have you near me…”

        …chciałoby się rzec 😉

        And l love her the beatles – subtitulado ♥♥♥

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s