Dwa miesiące po innej stronie lustra

Sporą dałem Wam przerwę ode mnie, szczerze to nie zauważyłem tej rozłąki za bardzo. Nie zauważyłem jej bo wszystkie wolne chwile ostatnich dwóch miesięcy wypełniła mi S. Trzydziestopięcioletnia, drobna, ciemnooka, lotna i jednocześnie ostra jak wasabi S.

Po raz pierwszy od nie wiem jakiego czasu, zanurzyłem się w coś co można nazwać związkiem i zwyczajnie nie miałem ochoty babrać się w tym co było. Świadomie odciąłem pępowinę która nas łączyła mnie z Wami, przestałem pisać, ostatni raz byłem na blogu opowiadając na komentarze pod ostatnim wpisem, nie otwierałem prawie wcale gmaila, wyłączyłem telefon, na który nadal dostaję wiadomości od dawnych klientek.

Wszedłem w związek z S, bo wywołała we mnie palpitacje jakich nie czułem od dawna, bo przed i po każdym spotkaniu z nią moje serce czuło się niedojrzałe i młode. I może nawet otwarte.

Przez dwumiesięczny moment udawałem, że jestem kimś innym. Że co było a nie jest… Cóż.

Dwa ostatnie miesiące udowodniły mi tylko, że pewne rzeczy są stałe. Że mimo że czasami mówię sobie że lepiej byłoby żyć normalniejszym, bardziej poprawnym życiem, to jednak to normalniejsze życie mnie mocno uwiera i ugniata. Że mimo że widzę jego zalety, to jednak nie są zalety na których mi naprawdę zależy.

Dwa miesiące z S skończyły się, głównie dlatego że nie chcę marnować jej czasu. Bo pewne myśli zaczęły mi wracać do głowy. Bo nie ważne jak ładną pokazuje jej maskę to jest to maska, wiem że moja prawdziwa twarz nie spodobałaby się jej wcale. Od prawdziwego mnie trzymałaby się z daleka.

Nie jest mi przykro, nie czuję żalu, nie mam pretensji do losu. Najbardziej chyba czuję ulgę, a teraz jeszcze jakąś dziwną radość z tego że znowu tu jestem. Że znowu mogę być szpetnym sobą.

Tymczasem

Chm-b3YVIAAwW8A

102 thoughts on “Dwa miesiące po innej stronie lustra

  1. Motyla noga! No przykro mi. Szkoda że nie można być szczęśliwym i sobą w każdym aspekcie życia. Mały plus, że wiecej bedziesz tu bywał i pisał. Do miłego.

    Like

  2. “Nie ma mas­ki, która mogłaby długo uk­ryć miłość tam, gdzie ona jest, ani udać ją tam, gdzie jej nie ma.”
    Ulysses Moore

    Jeśli czujesz radość, to cieszę się Twoją uciechą.

    Dobrze “widzieć” Cię z powrotem, chociaż tak rychłego Twojego powrotu – po odcięciu pępowiny – nie przypuszczałam.

    Like

  3. Świetne zdjęcie. Witaj Adam!
    Twoje życie twoje wybory 😉 nie podlega to ocenie.
    Cieszę się, że się odezwałeś. Pozdrawiam.

    Fajnie, że ktoś był taki jak S. ale Ty piszesz , Ty tworzysz… 😉 no, no… musiałby być bardzo intensywnie i zwariowanie i dobrze…
    Życie po to jest, by testować i iść dalej i zatrzymać się wtedy kiedy nasze wnętrze powie dość!

    Like

  4. Witaj Nieznajomy! Chciałoby się powiedzieć…
    Uff…a jednak przyjemności Cię z daleka od tego miejsca trzymały…to dobrze… bo różne scenariusze,błądziły po głowach czytelnikom, po ostatnim Twoim wpisie…
    A właśnie…
    Czyż to nie potwierdzenie Twego ost.wpisu? Bestia bestią zostaje na zawsze 😉 scenariusze bajek nie ziszczaja się w realnym życiu…no może za wyjatkiem Kate Middleton 😉
    A poważniej,z mojej perspektywy,to jakoś tak dziwnie,może smutno…ale przecież jesteś szczęśliwy,a to najważniejsze

    Like

    1. I jeszcze refleksje dotyczące lustra…
      Wszystko zależy,po której jego stronie się stoi…
      Co,dla kogo jest Krainą Czarów…
      Nie da się przejść obok tytułu,bez skojarzeń,Ty nasza Alicjo 😉

      Like

  5. Dobra…skoro wróciłes i jesteś wypoczęty,głowa przewietrzona…
    To ja z gubej rury…
    Gadaj tu zaraz!

    “Eksplozje”
    Na które opowiadanie odpowiedziałeś i czy miałeś jeszcze wybór,gdy Cię zaproszono do projektu?
    Tak,tak…jestem zachlanna…;-)

    Like

    1. Nie mam dużo do powiedzenia na temat Eksplozji. Napisałem opowiadanie (tak naprawdę to napisałem 3), które za jakiś czas ukarze się w zbiorze opowiadań, które kiedyś napisał JL Wiśniewski. Do czasu ukazania się okładki nie wiedziałem kto oprócz mnie bierze udział w projekcie, nie czytałem ich opowiadań. Znam tylko opowiadania Wiśniewskiego i te są dobre, niektóre nawet bardzo. Moje jest odpowiedzią na “Cykle zamknięte”.

      Like

      1. To,że nie czytałeś opowiadań innych autorów,akurat wiem. Wiem też,że mieliście wybór jeśli chodzi o opowiadanie J.L.W,na które odpowiadaliscie. Tylko kwestia czy Ty go jeszcze miałeś, gdy padła propozycja? Bo kto pierwszy,ten lepszy. Sam wybrałeś “Cykle zamknięte”? Które z opowiadań J.L.W. najbardziej…przypadło Ci do gustu?

        Like

      2. Wybór miałem zupełny, tylko o swoim wyborze nie powiadomiłem wydawcę i jak już ich powiadomiłem okazało się, że odpowiedź na to opowiadanie napisał już ktoś inny ( było to opowiadanie Menopauza). Moim drugim wyborem była Kochanka, ale jak zacząłem pisać zadzwoniła do mnie Monika i powiedziała, że właśnie otrzymała odpowiedź na kochankę od TJ. Ostatecznie zdecydowałem się napisać odpowiedź na Cykle Zamknięte, które w sumie były chyba moi ulubionym opowiadaniem w zbiorze. Menopauza i Kochanka bardziej pasowały do mnie, odpowiadając na nie czułem się jak ryba w wodzie, ale w sumie może dobrze wyszło bo były to wybory dość oczywiste.

        Like

      3. Kochanka i menopauza hmm…czyli to są chyba te dwa pozostałe opowiadania, które napisałeś.
        Rozumiem, że leżą…w szufladzie 🙂
        A., czy jest szansa, że je opublikujesz tutaj?

        Ciekawa jestem co o tym myślisz, co wiesz, a jeszcze bardziej jak napisałeś, że “…odpowiadając na nie czułem się jak ryba w wodzie…”.
        Moim zdaniem bycie tą drugą dla kobiety, która się zakocha, to…horror i emocjonalna rozsypka. Wyrachowana i cwana kobieta wyciągnie co najlepsze z tego związku używając ciała jako przynęty i narzędzia do osiągnięcia celów i zachcianek. Sprzeda je za luksus i wygodę nie bacząc na nic, czy coś komuś niszczy i zostawiając po sobie popiół i zgliszcza.
        Na studiach można się napatrzeć i nasłuchać do woli:/
        Ale niektóre kochanki naprawdę wyszły z tego bez większego szwanku. Cóż jakie są kobiety najlepiej wiesz.

        Co do menopauzy, to chyba nie mniejszy horror, bo też rozsypuje się emocjonalnie oprócz rozsypki hormonalnej.
        Kurcze, bycie kochanką i menopauza, to chyba dwa ciężkie i trudne przejścia w życiu każdej kobiety. Tyle, że…kochanką staje się z własnego wyboru, menopauza niestety dopada każdą.

        Zobaczę, przeczytam co myślą panowie w książce J.L.W i On sam ale b.ciekawi mnie co Ty o tym myślisz 🙂

        Like

      4. Wszystko co piszesz, co odkładasz i nie kończysz, tutaj zawsze znajduje odpowiedni czas, żeby to opublikować.
        W Twoim pisaniu jest bardzo niewiele bezsensu.

        🙂

        Like

  6. Miło mi czytać kolejny Twój post.
    Jednak … po głowie tłucze się pytanie, skąd wiesz, że nie zaakceptowała by Twojego prawdziwego “ja”? Że nie odpowiadało by jej to, co znalazła by pod maską? 🙂
    Czasem warto dać się poznać, pierw od szpetnej strony 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    Like

  7. Witaj Adamie,
    skąd taka mała wiara w kobiety? Jesteśmy w stanie zaakceptować zdecydowanie więcej niż myślisz. Mogłeś dać S. szansę poznać Cię z tej prawdziwej strony. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie żałujesz. Zastanawiałeś się, jak mogło być?

    Like

  8. Adam, czy umiesz teraz, po tych dwóch miesiącach powiedzieć – co było w niej? to coś? co zachęciło Cię do ubrania maski “lepszej wersji siebie” – lepszej w sensie kogoś kim chciałeś być, by Ona Cię takiego a nie innego widziała? A nawet taktowałeś tą relację jak związek?
    Czy zamieszkałeś z nią, razem robiliście zakupy…? Na czym polegała Wasza relacja?
    Napiszesz coś więcej? Taka babska ciekawość.

    Like

  9. Od czego by tu zacząć hmm…chyba od tego, że dobrze, że nie miałam czasu tu w pracy zajrzeć… 😀
    Teraz…pierwsze to wielka ulga, tak wielka jak Burj Khalifa, że…wybrałeś “swoją szpetotę” przede wszystkim, a potem cała reszta ulgi… 😀

    A teraz, ponieważ smak wasabi jest mi dobrze skądinąd znany, zdradź…proszę…czy…długie ślady na plecach jeszcze widać i czy bardzo piekły?…czy ślady półksiężyców na Twoim twardym, wybieganym, kuszącym tyłku jeszcze palą jak spojrzysz? I czy…zaspokoiłeś tę ochotę, ten smak…na który miałeś ostatnio taką ochotę?
    I mam nadzieję, że nie ubyło Ci włosów na głowie wszak…wasabi plus twój magiczny język…zobowiązują… 😉

    A teraz jednym tchem czy można prosić o soczysty opis…Mistrzu? 🙂

    Come on baby, light my fire
    Come on baby, light my fire
    Try to set the night on fire…

    The Doors – Light my Fire (HQ) ♥

    Like

  10. Ivy do light my fire koniecznie zioła 🙂 mrrr

    Adam mam pytanie, może odpowiesz.
    jak to skończyłeś?
    przestałeś odbierać telefony, wykręcałeś się przed kolejnym spotkaniem, zabrałeś ją na poważną rozmowę podczas której powiedziałeś wprost że to koniec bo…?
    były łzy i wyrzuty czy przyjęła to na chłodno?
    dała sobie spokój czy może będzie cię nękać? może wydzwania i zmieniłeś numer? złamałeś jej serce czy zostaniecie przyjaciółmi? 🙂
    miało być pytanie a poniosło mnie wścibstwo 🙂
    była azjatką prawda?

    Like

  11. Oh Adasiu, a tak się przez chwilę cieszyłam Twoim szczęściem..no ale nic. W sumie to chyba powinieneś tak jak Jack mieć sprawę jasno postawioną od początku, bo tak jak piszesz, pewnych rzeczy nie zmienisz. Mimo wszystko życzę Ci wszystkiego najlepszego i abyś był szczęśliwy cokolwiek to oznacza 🙂

    i oczywiście cieszę się mogąc znów Cie tu zobaczyć. 🙂 :*

    Like

  12. A., kurcze, czy źle wyczułam ten wpis? A może mi się tylko zdaje…
    Bo pomyślałam, że jesteś pełen energii, że to były ogniste dwa miesiące i dla ciała, i dla ducha, a nawet zaryzykuję, że dla serca też. Takie ożywcze dla Ciebie 🙂
    Mam nadzieję, że się nie pomyliłam bardzo.Z Twoich odpowiedzi wynika, że nie chcesz o tym pisać , i ok, już do tego nie będę wracać 🙂
    Ale mogę spytać chociaż, czy następny wpis będzie lada moment, naprawdę bardzo Cię tu brakowało…A.:)
    Już nawet nie wspomnę jaki wpis mi się marzy przeczytać…napisz co Ciebie teraz porusza i będzie super, będzie tak jak dawniej, bo będzie, prawda? 🙂

    Like

    1. Hm…tak się zastanawiam, czy dwumiesięczną znajomość można nazwać już związkiem, czymś poważniejszym, jeżeli ma się tyle lat?
      Patrzę na to z perspektywy kogoś, kto ma za sobą już prawdopodobnie jakiś długi, wieloletni związek, może nawet małżeństwo. No po 30-ce trudno znaleźć kogoś bez takich doświadczeń.
      Dzisiaj ludzie w przedziale 30-40 (wolni) i dalej cenią sobie wolność coraz bardziej, cenią sobie możliwość wyboru, nie prą za wszelką cenę do małżeństwa, dzieci i tego całego kieratu.
      Smakują tę dojrzałość seksualną ciała chyba najbardziej, bo z dojrzałością duszy i uczuć różnie bywa, to chyba jeszcze nie ten czas, no nie dla wszystkich. Za to te rodzaje dojrzałości mają ludzie starsi, i są piękne.
      Może dlatego lubię czytać od czasu do czasu Paulo Coelho, może dlatego odkładam na później książki J.L.W., bo porusza tę część mnie, którą chcę zostawić póki co w bezczuciu. Ale spotkanie z nim… jest nieuniknione.

      Dlatego 1,2-3 miesięczna i nawet półroczna to dla mnie znajomość nie związek. To ten rodzaj intensywności, przyciągania wszystkim, tej zachłannej ciekawości, smakowania i dokarmiania wygłodniałych zmysłów. Bez ograniczania drugiej osoby i szanowania jej codziennej niezależności, za to czerpania z tej bliskości na maxa wszystkiego oprócz powyższego.
      Czas kiedy uczucie wybuchało najpierw tzw. od pierwszego spojrzenia i przesłaniało wszystko inne mam już za sobą i całe szczęście, to było mega wyczerpujące i z perspektywy czasu ślepe, ogłupiające piękne ale to był ślepy zaułek, w który wchodzi chyba każdy chociaż raz w życiu, choć nie dla wszystkich jest to czas zmarnowany:)

      Dlatego uważam, że uczciwie i bezboleśnie jest to powiedzieć i się rozstać jeżeli oczekujemy czegoś innego od tej drugiej osoby. Zdrowe znajomości, to znajomości bez presji, to przyjaźnie, wspólne zainteresowania bez kontrolowania.
      Dla mnie postąpiłeś bardzo dojrzale i tylko życzyć sobie takich partnerów/ek na swojej drodze.
      Oczywiście piszę z perspektywy osoby nie związanej, bez odpowiedzialności jaką niesie posiadanie rodziny, bycia w poważnym związku, bo tylko tak można poczuć, tak prawdziwie i mocno taką znajomość, która nie kończy się rozstaniem i tymi wszystkimi przykrymi konsekwencjami.
      Dlatego nie odczułam tego wpisu jako czegos w rodzaju wykorzystania, porzucenia czy kłamstwa, oszustwa. No na tym etapie i kończeniu na myśleniu o kolejnym spotkaniu, to niepotrzebne, zbędne. Takie (nie)spokojne i ekscytujące oczekiwanie co przyniesie kolejne. Tym bardziej jeżeli kobieta chciała czegoś więcej. Wycofanie się w tym momencie było naprawdę mega dojrzałe. A ona zachowa tylko te najpiękniejsze momenty i chwile, no dla mnie idealne “rozstanie”.
      To tak a propos “związków”.

      “Miłość to dwie dusze w jed­nym ciele, przy­jaźń – to jed­na dusza w dwóch ciałach.”
      Tadeusz Kotarbiński

      Ja nadal wybieram przyjaźń… 🙂

      Like

      1. Rozumiem. Naprawdę rozumiem…dużo bardziej niż jeszcze rok, a nawet całkiem niedawno temu.

        Ale A., u Ciebie przecież prawda i fikcja przeplatają się tak często jak piszesz, i nigdy nie wiadomo jak się czyta, co było Twoim zamiarem, a co prawdziwą historią. Tak to lubię, tak bardzo lubię Cię czytać, nadal…i te słowa, te co są między, między tymi wierszami, które z kolei, splatają się tak lekko i płynnie, z moją wyobraźnią 🙂

        Ja wiem, że prawdopodobnie gdybyś chciał wysłuchać, przeczytać, zobaczyć wszystkie propozycje, proponowane przez Twoich czytelników, musiałoby być Was dwóch 😉 Ale…mimo wszystko gdybyś znalazł czas obejrzyj proszę “The Words”, który właśnie mi się przypomniał teraz. Mnie zachwyciła ta historia pod wieloma względami i koniec wcale nie jest taki oczywisty w tym filmie…i ta magia i piękno tych słów… 🙂

        “The Words” oglądałam długo przed znalezieniem Ciebie…teraz mogę już powiedzieć, że macie wiele wspólnego Ty i ten obraz ale co, to już pozostawię dla siebie, bo to moje 😉

        Like

  13. Szkoda.. Co z S.? Troche mi przykro po twoim wpisie .. Ale w sumie troche Cie rozumiem ze nie chcesz udawac.. Ale i tak szkoda ze nie pozostales w tej relacji
    Moze dwa miesiące to za mało zebys czul ze jednak nie ma sensu wracac do dawnego zycia..

    Like

  14. Ada, to widocznie nie była ta druga połówka skoro zrozumiała wasze rozstanie. Chyba nie zaangażowała się wystarczająco, gdyby była dla Ciebie nie miałaby wątpliwości aby dać Ci odejść. A Ty nie chciałbyś wracać do tego co było.
    Pozdrawiam

    Like

    1. nie zmarnował.
      dał jej coś i sam coś wziął.
      może ją zmienił oby na lepsze, oby nie ZABIŁ w niej czegoś bo to grzech śmiertelny.

      Adam
      Mogłeś w niej coś zgasić, zabić przez to rozstanie?
      zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że gdy rozbudzasz coś w kimś to jesteś za to odpowiedzialny?
      masz w sobie krztynę odpowiedzialności za to co robisz?

      Like

    2. czas spędziliśmy bardziej niż miło, więc myślę że nie uważa go za zupełnie zmarnowany. Wierz mi można gorzej marnować czas

      Like

  15. Adam a propos masek
    czy myślałeś o tym że i ona przybrała jakąś maskę?
    wyobrażam sobie tą sytuacje:
    ty mówisz:
    mam kumpla, gra w filmach porno, ma dziewczynę, jest w udanym związku i ona nie ma nic przeciwko żeby się przespał w ciągu tygodnia z kimś innym.

    twoja S myśli”
    hmm jak mu powiem że mnie to kręci to weźmie mnie za wariatkę i pomyśli że jestem “łatwa” “puszczalska” i ogólnie “ździra”. lepiej jak zachowam pozory przyzwoitej panny z domu i wyskakuje z tekstem że absolutnie coś takiego nie wchodzi w grę.

    wtedy ty myślisz:
    kurde taka fajna a zupełnie do mnie nie pasuje.

    ona myśli:
    cholera, ale bym chciała takiego kolesia który by był otwarty na wszystko sam sobie nie żałował i mi pozwolił na wiele więcej niż przeciętny faccet.

    ty myślisz:
    jest zajebista! jak mam jej powiedzieć kim jestem?

    ona myśli:
    jak mam mu powiedzieć czego chce…

    Like

  16. Jako że również jestem szpetną osobą, egoistycznie powiem, że się cieszę, że postanowiłeś wrócić do siebie (tak naprawdę to mam na myśli do nas…). Nie każdemu w związku do twarzy!

    Like

  17. Kulminacje zamówione.

    Adamie czy zamieścisz po premierze książki jakiś oficjalny post? Bądź co bądź, nie każdy Twój czytelnik oddaje się lekturze komentarzy, przez co nie każdy może wiedzieć o nowej książkowej pozycji, w której masz zaszczyt brać udział.
    Poza tym z chęcią chciałabym dowiedzieć się jakie wrażenia, tudzież refleksje po przeczytaniu Kulminacji mają Twoi czytelnicy. A jak wiadomo, coś takiego powinno mieć miejsce pod konkretnym postem, którego temat dotyczy.
    O ile… sam chcesz poznać opinię swojej widowni odnośnie opowiadań zamieszczonych w Kuliminacjach.

    Ps. Z przyjemnością przeczytałabym Twoja odpowiedź na Kochankę i Menopauzę.

    Like

    1. Nie czytałem reszty opowiadań, i nie wiem czy przeczytam, nie miałem zamiaru puszczać info o czymś czego połowy nie znam, ale kto wie

      Like

      1. Trzeba było tak nie prześwietlać “Kulminacji” J.L.W, to by Ci się nie pokiełbasiły tytuły…ale jak już zamówiłaś 😛 😀

        Like

  18. Z okazji Dnia Duzego Czlonka oraz Dnia bez Opakowan Foliowych moze warto pomyslec o czyms dla siebie 😉

    http :// kobieta. gazeta.pl/kobieta /7,107880,21260070,gabriel-ma-175-cm-wzrostu-piegi-i-dwa-ustawienia-penis-we.html#NiePrzeg&a=70&c=52

    ps. troche to przerazajace, bo idac tym tropem niedlugo kontakty pomiedzy zywymi ludzmi z krwi i kosci moga zostac zredukowane do minimum…

    Like

    1. Nawet najlepsza kopia będzie zawsze tylko kopią. Amen. 🙂

      P.s.
      Ciekawe o ile zer powiększyło się konto tej pani dziennikarki za tą wypowiedź: – “Nie czuję żadnej różnicy między seksem z męską lalką a żywym mężczyzną. No może oprócz tej, że mam pełną kontrolę”.
      Popatrz na kobiety poddające się operacjom plastycznym. Jest ich coraz więcej i…stają się do siebie takie podobne…czy potrzeba jest tworzyć manekiny, przecież tak naprawdę już krążą po ulicach i żyją wśród nas. W Polsce widać to na szczęście póki co, tylko w dużych miastach ale, to kwestia czasu.

      Nie obawiaj się być inny.
      Obawiaj się być taki sam jak inni.

      …czy to już tylko słowa?…może jeszcze jest nadzieja, może…

      Like

      1. Ivy 🙂 ale Gabryś może być spersonalizowany,każdy jest robiony “na wymiar” 🙂 panie z odpowiednim portfelem mogą sobie zrobić odlew nawet naszego Autora 🙂

        Like

    2. Brrr… ale żeś zapodała…nie przeczę, ze komuś te lalki mogą się przydać, ale żeby były normą??? ..brrr…nie wyobrażam sobie..Dla mnie jednak realni faceci są niezastąpieni. A już tej Pani, która nie widzi różnicy to mi żal…

      Like

  19. A to dla Ciebie A….monochromatycznie, bez słów, pasujące mi do Ciebie…piękne 3:44 minuty dla oczu i uszu…

    HAVASI – The Road (Official Video) *****

    …kawa mi się kończy, miłego dnia 🙂

    Like

  20. „Nie czuję żadnej różnicy między seksem z męską lalką a żywym mężczyzną. No może oprócz tej, że mam pełną kontrolę”. 🙂
    Zastanawiam się nad dotychczasowymi doświadczeniami seksualnymi cytowanej pani…albo.są tak marne…albo trafiała na tak marnych kochanków? Ale może dla samotnych kobiet…to jakaś alternatywa 🙂
    Taki gumowy Gabryś 🙂 przynajmniej skarpetek porozrzuecanych nie zostawi w sypialni 🙂

    Like

      1. Ja tez pomyślałam o czymś innym… nie potarga za włosy,nie rozerwie bluzki,nie rzuci na łóżko…minety też nie zrobi 🙂
        Muszą pomyśleć o dodatkowych funkcjach 😉

        Like

      2. More human than human? Yyyyes! 😉

        Blade Runner – Final scene, “Tears in Rain” Monologue (HD) ♥

        “I’ve seen things you people wouldn’t believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhauser gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die.”
        Roy Batty

        Raaany jak ja czekam, jak ja bardzo czekam na październik 2017 i…mam cichą nadzieję na muzykę Mistrza Vangelisa, i mam wielką nadzieję, że Ryan Gosling stanie na wysokości zadania, bo to przecież jego rok, a może nawet będzie Oscar już w lutym za “La La Land”, bo zwyczajnie…uwielbiam to ponadczasowe dzieło jakim jest bade “Blade Runner”…tyle lat już minęło! 🙂

        Like

  21. Wydaje się, że każdy tu na coś czeka.
    A., nie wiem na co, może na premierę “Eksplozji” też, choć wcale nie wydaje się tą książką przejmować, o nowym wpisie też nic nie wiadomo, kiedy, jaki i czy w ogóle będzie…

    A my czytelnicy, bo na pewno większość, czekamy na to wszystko, a tylko książka jest pewna.
    Po takiej przerwie, to tak niewiele, czy Ty A. jeszcze lubisz i zależy Ci na Twoich czytelnikach, choć trochę? No bo, trochę…smutno i nie wiadomo o co chodzi, może powiedz, będzie łatwiej czekać 😦

    Like

    1. Aha…teraz nieco bardziej rozumiem “to” milczenie i jeden komentarz mi się od razu przypomniał, mój komentarz i Twoja odpowiedź, i moja…i powiem tylko, że szelma przewrotna jesteś A., i tyle 😀
      Dodam, że trzymam w swoich rączkach “Eksplozje”…no dobra, zabieram się za czytanie, coś mi się zdaje, że nie wymigasz się od odpowiedzi…nie tym razem 🙂 Ależ Ty lubisz drażnić się z czytelnikiem A., jak mało który pisarz…w zasadzie innego nie znam ehh 😉 🙂

      Like

      1. Czy można pisać o życiu używając tylko wyobraźni…nie sądzę. Ona bardzo pomaga pisać ale tylko doświadczonym przez życie.
        Moje pytania straciły moc…na całe szczęście. Jesteś zbyt dobry i oszczędny w słowie, żeby tych słów do Ciebie nadużywać ale…to czasem niemożliwe:)

        Like

    2. moja obecność czy nieobecność tutaj nie powinna nikogo w smutek wprawiać. I już piszę coś, ale w sumie zanim to skończę to powinienem nadrobić zaległości i opublikować jakieś dawno nieaktualne rzeczy?

      Like

  22. Są pewne tajemnice, ktore niewypowiedziane- teoretycznie nie istnieją…. Mija dzien za dniem, mysli kotłujące w głowie i znajdujesz przyczynę dlaczego ów “kolor plecaka” Tobie nie pasuje… Chciałoby sie wykrzyczeć prawdę na głos- z opcja uzyskania pełnej akceptacji- czy jest to możliwe?
    Mam watpliwości- gdy prawda dochodzi do drugiej osoby nie ma możliwości by posklejać to co zostało obrócone w piach…
    Szczęścia Tobie- cokolwiek to dla Ciebie znaczy

    Like

  23. cisza tu okrutna a po dzisiejszym telegramie twoim Panie Adamie na fb to już chyba można oficjalnie pitolić o “złej kobiecie”
    powiem krótko.
    Musisz być boskością jednak bo poczułam się rozgrzeszona ze wszystkich moich grzechów. nikt jak ty nie potrafi przewrotu zrobić i uświęcić grzech chociaż sam grzeszysz najbardziej tym że piszesz tylko tutaj, okazjonalnie i z doskoku jak ci się zachce.
    tak sobie pomyślałam, że twoja kolejna książka “pełnometrażowa” powinna być oprawiona w skórę najlepiej z dzikiego zwierzęcia, któremu grozi wymarcie, jakiś dziki kot albo kajman.
    i to nie są złośliwości tylko szczere słowa …. uznania? może to za dużo powiedziane bo zdziwiona byłam że to “ona” a nie “on” opowiada coś.
    tak czy siak grzeszysz bardzo nie pisząc tego co powinieneś pisać 🙂

    Like

    1. TCB – dopiero książka trafi do mych rąk chyba we wtorek. Muszę przyznać, że ciekawość mnie zżera…
      Zła Kobieta – wg A. pewnie nie istnieje. Czy się mylę?

      Like

      1. Wg mnie wszysko ma drugie dno i tyle.
        Historia fajna ale ciut za krótka na jej złożoność i wielowątkowość chociż co można więcej napisać w prostej historii zagmatwanie opowiedzianej.
        Mam wrażenie ze to tez jakąś riposta (niechcacy) do niektórych dywagacji w komentarzach w pop.wpisie.
        Tak, to zdecydowanie zła kobieta. Dobrze ze adam coś takiego napisał.

        Like

      2. Hmmm… Przeczytam to dopiero będę wiedziała o czym piszesz i chętnie sama własną opinią się podzielę…
        Ale wyczuwam jakąś złość, jakieś zdenerwowanie, czy mi się to tylko wydaje

        Like

      3. złość? nie… ja tak tylko wyglądam 🙂
        jeśli już to do hipokryzji i płaskiego myślenia szarej masy o pewnych rzeczach postępowaniu etc. mam wrażenie że człowiek inteligentny odbierze opowiadanie Adama właściwie z refleksją, bez oceniania postaci jednej czy drugiej. dobrze to zrobił w wersji 3D.
        tyt.zła kobieta jest równie trafiony jak zła feministka w niedawnym wystąpieniu Madonny, jak oglądałaś to zrozumiesz o co mi chodzi.

        Like

      4. Mnie najbardziej w Twoim duecie pisarskim z J.L.W. zapisała się w pamięci postać Jacka.
        Wielka szkoda, że byłeś ograniczony ale…to cykle zamknięte.

        Like

  24. Czy tylko ja mam poczucie, że ten nowy wpis Adam, to zwykłe mydlenie oczu? Odnoszę wrażenie, że po prostu wcale nie miał ochoty się dzielić tym, gdzie był i co robił przez ostatnie 2 m-ce (może nie było to specjalnie medialne lub interesujące?) Jego prawo.
    Zwykle nie podważam, nie dyskutuję z odczuciami, przeżyciami i opiniami. Ale tutaj po raz pierwszy zajechało mi ściemą….

    Like

  25. Jakie to dziecinnie, niedojrzałe…. – podjąć decyzję za kobietę bez dania jej szansy na podjęcie własnej z usprawiedliwieniem, że bez Ciebie będzie szczęśliwsza…cóż za cholerny mesjanizm, męczeństwo i pieprzona wielkoduszność z Twojej strony. Medal na pierś – szpilką.

    Ale to już nawet nie o to chodzi, że postanowiłeś wiedzieć lepiej, i “dla jej dobra” nie marnować więcej jej czasu.

    Jeśli te 2 miesiące z S miały być Twoją próbą “normalności” to z tego co napisałeś wynika, iż już na samym wstępie zakładałeś, że tak się właśnie skończy – dojściem do wniosku, że to nie dla Ciebie. Więc po co to było?
    Zawsze wydawałeś się szczery wobec siebie a jednak oszukiwałeś. Gdyby to była szczera próba życia inaczej niż dotychczas (omijam słowo “normalność” bo definicje mogą być różne) to nie zakładałbyś masek, nie udawałbyś kogoś kim nie jesteś. A tak to od początku udawałeś a później doszedłeś do wniosku, że przez to udawanie i tak szlag wszystko trafi, więc lipa.

    Tak to wygląda jakbyś chciał wypróbować inną ścieżkę ale celowo wybierasz tę we mgle i nad urwiskiem aby móc z czystym sumieniem powiedzieć “próbowałem, nie udało się, dam sobie spokój”.
    I że niby mamy Cię po plecach poklepać ?

    Jak do cholery wyobrażasz sobie rozpoczynanie “związku” (cokolwiek to jest) bez bycia sobą samym ? Tylko i aż sobą ?

    Ech…. ręce opadają na takie pseudożale z pseudopróby pseudonormalności……

    P.S. I wkurzać mnie zaczyna Twoja niewiara w kobiety 🙂

    Like

    1. E. Napisałaś dokładnie to co ja myślę. Wkurwia. Mnie ten wpis maksymalnie!! A wiedział do samego początku, że to się tak skończy. Nie trzeba było dziewczynie truc dupy bo na pewno było jej przykro jak cholera jeśli się zaangazwala. I powiem co Adam ze jestem.pewna na 100% ze jakas jej czesc umarla. Zdjales maskę i tym razem.odsłonie szpetną mode.

      Like

  26. Czy myślisz, że kiedy dochodzimy do pewnego momentu w życiu. Momentu, którego nie definiują podręczniki psychologii ani poradniki samorozwoju. Momentu, w którym czujemy, że przekroczyliśmy Rubikon. Możliwy jest powrót na brzeg normalności albo chociaż namiastka normalności np. normalna relacja?

    Like

  27. Moze jeszcze nie spotkałeś równie szpetnej, której spodobasz się Ty – taki szpetny
    To byłoby ciekawe i chyba wyzwanie dla obojga 🙂

    Ale … nie ważne, dobrze jest jak jest …

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s