Michelle Lovric – The Book of Human Skin – recenzja

Michelle Lovric, Michelle Lovric, Lovtic, Lo, Lovelle…..

Nie wiem jak wygląda, nie wiem kim jest, wiem jak pisze i to wystarczy bym chciał spędzić z nią całe moje pozostałe na zawsze.

Właśnie czytam drugą jej książkę „The True & Splendid History of The Harrisown Sisters”, jeszcze nie przeczytałem do końca, więc o tej powieści nie powiem nic. Napiszę za to kilka zdań o tej pierwszej którą czytałem.

The Book of Human Skin”, polecałem już kilkorgu z Was w komentarzach, polecam ją wszystkim wokoło, bo to książka która zaspokaja czytelnika i wzbudza ciekawość i irytuje.

Co pamiętam ponad wszystko to to, że czułem się prawie potwornie niecierpliwie czekając na kolejne sadystyczno-makabryczne wątki.

Tak Michelle L zupełnie umyślnie zrobiła ze mnie sadystę, ciągnęła sznurkami do ostatnich zdań. Niezwykle rzadko czuję się tak jako czytelnik.

Wspomnę szybko o gnębicielu Maigullo, który najbardziej lubi gdy skóra ludzka jest owinięta wokół książek, o nawiedzonej zakonnicy Sor Lorecie nic nie chcę mówić żeby nie powiedzieć za dużo, oboje są takimi maniakami, że Kuba Rozpruwacz to przy nich niewinne pieścidełko.

Inni bohaterowie też wyrysowani są wspaniale, czytając wyraźnie słyszałem ich głosy, potem nawiedzały mnie one w snach.

A wizje Wenecji i Peru są czyste jak w technikolorze.

Treść napakowana zwyrodnieniem, niewinnością, nienawiścią, zazdrością, humorem.

Wątki bogate i wysokokaloryczne, a pirotechnika językowa wprawia w zachwyt.

Achh.

Rzadko mówię ach.

Kurde jak to się stało, że książka ta nie ukazała się na polskim rynku to dla mnie zupełna zagadka, chyba muszę kogoś do czegoś namówić i może przez to poznam Michelle Lovtic, Lo, Lovelle.

Tymczasem

sistershuman skin

0 thoughts on “Michelle Lovric – The Book of Human Skin – recenzja

  1. No jak takie Achh. 😀 w twoim odczuciu, to może faktycznie, drąż temat… wydawniczy. A nóż widelec. 😉 uda się. Jak się uprzesz, to kto wie… spróbuj. Może to wcale nie być takie trudne do osiągnięcia. Miłego dnia Adam.

    Like

    1. Adam! Ale się cieszę, że wygraliśmy! Skromne to 1:0 ale jest. Stawiałam 3:1 i to było możliwe, było tak wiele okazji… ale jest 1 bramka i 3 punkty, cyfra się zgadza heh 🙂 i WYGRANA jest. Byłeś tam? Oglądałeś w TV?

      Like

      1. Adam, z zasady, a raczej z konkretnych powodów nie czytam takich książek, obawiam się pewnych konsekwencji… twoja krótka recenzja świetnie to podsumowuje. Nie wiem czy dałabym radę ją przeczytać… Ale wiesz co, znam wielu ludzi, którzy kochają czytać takie książki. Jeden z moich ulubionych pisarzy polskich też to uwielbia i nawet w tej chwili pisze coś co nie będzie lekkie łatwe i przyjemne. Wiem, że mnie przestraszy swoją nową książką, czuję to a nawet jestem pewna. Prywatnie to człowiek o bardzo łagodnej a bawet pogodnej duszy… także wiesz, często myślę że tacy ludzie właśnie piszą takie książki i tacy ludzie chcą je czytać. Nie mówię, że to jest zasada i zawsze tak jest ale sporo w tym prawdy. Uważasz, że dałabym radę tą książkę przeczytać? Że każdy może śmiało czytać? Ostatnio mam wrażenie, że przygotowujesz czytelnika na zupełnie inną odsłonę twojego pisania… twoja książka będzie potężnym zaskoczeniem dla czytelnika. “Strachy na Lachy” mogę czytać ale muszę wiedzieć KTO PISZE wówczas spokojnie mogę czytać. Więc czekam cierpliwie “na…” – pisz A. 😀

        Like

  2. Brzmi strasznie, a z drugiej strony Twój entuzjazm kusi i budzi ciekawość.
    Całe pozostałe na zawsze 😀 no chyba niebezpieczna ta książka jest 😀

    Like

    1. to chyba jakaś skrajna makabra, zgadza sie? Mniam, uwielbiam mocne doznania zwłaszcza w książkach gdzie nic nie widać i nie czuć tylko od autora zależy jak wymyśli i skonstruuję swoją opowieść. tu sama autorka coś opowiada o “The book of human skin” https://www.youtube.com/watch?v=MTiS5H7woEU
      apropo makabry to pamiętam dwa obrazy, które mi sie nie podobały a może podobały skoro zapamiętałam je do końca życia ( nie polecam osobom o słabych nerwach ) film Martyrs najmocniejszy francuski horror jaki ktokolwiek nakręcił. i Nieodwracalne z M.Bellucci https://www.youtube.com/watch?v=YUSuDag-OpM

      Like

    2. nie wiem co to za gatunek trochę thiller, trochę powieść miłosna (ale raczej nie romans, choć nic nie wiem o romansach bo jeszcze czytanie pierwszego przede mną) trochę trochę powieść podróżniczo-przygodowa. Mieszanka gatunków, jak w każdej dobrej książce

      Like

    1. ta akurat leżała w księgarni na stole samotnie, podniosłem trochę przeczytałem i od razu kupiłem. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałem. Była mi przeznaczona.

      Like

  3. kompletnie nie zaciekawiłeś mnie historią przeczytanej książki, choć zrobiłeś wszystko by skusić. Ja mówię – dziękuję. Nawet nie będę jej szukała..

    “… i to wystarczy bym chciał spędzić z nią całe moje pozostałe na zawsze. ”
    “zupełnie umyślnie zrobiła ze mnie sadystę, ciągnęła sznurkami do ostatnich zdań”
    “Treść napakowana zwyrodnieniem, niewinnością, nienawiścią, zazdrością, humorem.”

    …mówisz coś w stylu, że “swój do swego ciągnie”
    brawo – widzę kolejną prawdziwą Twoją twarz – i to mnie przeraża….
    Być może Michelle Lovric kusi Cię bo jest mistrzynią manipulacji takiej jaką Ty sam stosujesz- i to Cię w niej fascynuje.
    Oczywiście po mistrzowsku zaprzeczysz…. jestem odporna…

    Like

  4. Dzięki za wpis Maestro 🙂
    Książka hm…obawiam się, że znajomość angielskiego, żeby ją przeczytać w oryginale i zrozumieć nie tylko sam kontekst ale poczuć ją tak albo podobnie jak Ty musi być mocno zaawansowana niestety 😦
    Dużo odniesień do historii, miejsc, szczegółowość, zawiłość. Tak. Michelle Lovric to nie tylko pisarka, bogactwo wiedzy i język jakim się posługuje wart jest pełnego zaangażowania czytelnika, tak jak to opisałeś.
    Namawiaj gorąco A., bo kto jak nie Ty może przekonać wydawnictwo. Zwykły czytelnik niewiele może, przekonałam się na własnej skórze i książka była kolejną częścią, kontynuacją więc nie widziałam problemu. A jednak. Pewnie zrobi to inne wydawnictwo jak znam życie, kiedyś, bo to było jakiś czas temu i dalej cisza.
    Nie wiem ale z tego co przeczytałam, “Pachnidło” i “Imię róży” można w jakiś sposób porównać z „The Book of Human Skin”, może jeszcze powieści Grahama Mastertona. Czytałeś być może i jedną i drugą więc będziesz wiedział najlepiej. Jeżeli tak, to warta jest po stokroć aby każdy polski czytelnik tego typu literatury mógł się z nią zapoznać 🙂

    P.s.
    Życzę Ci spotkania z autorką i rozmowy, tak jak z D.L., i żałuję po raz kolejny, że z Tobą nie będzie takiej okazji, bo obawiam się, że każda kolejna napisana przez Ciebie książka oddali a nie przybliży taką możliwość…
    Ale w tym momencie, na tym etapie najważniejsze żebyś był dostępny chociaż tak, to i tak b.dużo, myślę, że dla wielu czytelników 🙂

    Like

    1. Kto by pomyślał A….nie fisting itd., a nawet nie Marzena, tylko Twoja szczera recenzja jednej z ulubionych książek, spowodowała rekordowo niską ilość komentarzy od bardzo dawna.
      I tak oto mam wrażenie, że w oczach wielu czytelniczek płynnie przeszedłeś z mega namiętnego romantyka do…sadysty, niemalże jak sam bohater książki, ścigający swoją siostrę…Mistrzu, chylę czoła 😉 🙂

      Like

      1. wyjątkowo sie z tobą zgadzam Ivy, jak napisze o dewiacjach i odchyleniach to wszyscy sie zlatują a Karola zaadoptowałaby co druga i właściwie jego problem to żaden problem ale jak tak pięknie napisał o książce to cisza jak makiem zasiał.

        Like

      2. Ivy…. 🙂
        A jakiej treści komentarz można napisać pod recenzją książki, której się nie czytało? 😀
        “Przeczytam”, “nieprzeczytam”, “zastanowię się “, ewentualnie “jak przetłumaczą to przeczytam” 😛
        To raczej nie dziwi, że komentarzy mało 🙂

        Like

      3. E. ale przyznasz, że i tych mało.
        Z drugiej strony, to jakie ma znaczenie co tu się napisze. Za dwa lata gdyby się ukazała na polskim rynku przetłumaczona, nie wykluczam iż zainteresuję się nią choćby w wymiarze – wziąć do ręki, przeczytać fragment i zastanowić się czy chcę ją kupić. Ale opis Adama bardziej mnie odpycha niż przyciąga, gdyż nie chciałabym poczuć się sadystką, nawet w sferze mocnych wrażeń w strefie wyobrażeń.

        Like

      4. a jest potrzeba by ich było więcej? i to, że w Gnomie obudziła sadystę czy musi być to jednoznaczne z tym, że i w Tobie obudzi? boisz się efektu lucyfera? w każdym z nas jest pewna mroczna strona, co w tym złego?

        Like

      5. Ja uwielbiam wszystko co mroczne i mocne. Jak coś mnie jest w stanie zszokować i zaskoczyć to alleluja ! I chyba bez przesady ze A to sadysta ale było by miło. Oglądał ktoś the fall serial o seryjnym mordercy? Z G Anderson i Dornan em? No taki typ mógłby mnie udusić poddałam się bez walki.

        Like

      6. https: //youtu.be/dyFrBC1rAcg
        zobacz koniecznie, ściągnij wykop spod ziemi nie oderwiesz sie. Cały weekend kiedyś poświęciłem żeby obejrzeć wszystkie odcinki bo tego nie da się po prostu przerwać. Komu nie polecałam temu się podobało. Nie lubię Anderson a Dornan po tej roli został Greyem takiego psychola zagrał. Świetny psychologiczny palce lizać.

        Like

      7. Oglądałem kilka epizodów The Fall, powiem tak oglądałem głównie dlatego że Ruda Anderson w tych jedwabnych bluzkach wygląda nieziemsko… przestałem jednak oglądać gdzieś tak po 3 odcinku, bo treść nie chwyciła mnie jednak za bardzo, wiało nudą i wszystko było raczej do przewidzenia, ale tak myślę że kobiety inaczej go odbierają.

        Like

      8. Ja chyba za bardzo oceniam grę aktorów i cały przekaz filmu zdjęcia itd. Kocham kino chyba bardziej niż książki ale pod kątem technicznym i może dlatego tak mnie wzięło ale ma tak wysokie noty na filwebie ze to nie może być tylko moje subiektywne zdanie.

        Like

      9. Kotko mnie pytasz?.
        1. Nie wiem czy jest potrzeba by było ich więcej. Nie mam żadnego interesu by było. Nie moja broszka.
        2. “i to, że w Gnomie obudziła sadystę czy musi być to jednoznaczne z tym, że i w Tobie obudzi?”
        Nie widzę w sobie potrzeby odnalezienia tej odpowiedzi.
        Nic złego nie widzę w tym, że mam inne upodobania.

        Like

      10. Katy skoro nie widzisz takiej potrzeby to tym bardziej wątpię by twoje obawy odnośnie tego, że “poczułabyś się sadystką” się sprawdziły.. chyba, że nie jesteś pewna? 🙂 bo ja to tak odbieram trochę… jak mnie coś nie interesuje to nawet nie szukam tego na półkach sklepowych a już na pewno nie tracę czasu by przeczytać fragment i się nie zastanawiam nad zakupem, jasna sytuacja… nie interesuje mnie to nie ruszam 🙂 a jak interesuje to biore kupuje i czytam, nie wiem.. czasem to tak brzmisz jak taka typowa kobieta … “nie.. nie.. nie…” a wnętrze ud całe mokre i krzyczące… “tak tak tak…” i nie wiem jak się zabrać do rozmowy z Tobą 😀 to tak? czy nie? czy może nie wiesz jeszcze? i jest to magiczne… “być może…” ? 😉 z trzepotem rzęs? 😉

        Ps. Czy kobiety generalnie nie maja w sobie czegoś z sadomasochistek? 😀

        Like

      11. Wyżej podając sytuację, za jakiś określony czas(np. za dwa lata), do której teoretycznie mogłoby dojść, założyłam zupełną przypadkowość. Jestem w księgarni z innego powodu i tytuł lub okładka wpada mi w oko, zwracam na nią uwagę. Więc nie ma mowy o traceniu czasu.
        Zawsze tak robię, gdy ktoś mi coś poleca. Dotknąć, przeczytać fragment polecanej książki, nie równa się zawsze z kupieniem.
        Lepiej powiedz Kotko, czy Ty masz ochotę się z treścią książki zmierzyć?

        Like

      12. a ja czasem po prostu biorę książkę, która mi ktoś polecił i idę do kasy 😀 a później stwierdzam.. OK fajna.. albo beznadziejna 🙂 i jeśli jest ta druga opcja to tragedia… bo jestem takim upartym osłem, ze jak zacznę to musze skonczyć.. i się męczę i katuje… by na samym koncu krzyknąć AMEN:D
        tak właśnie mam z obecną książką, która irytująco mnie intryguje 😀 mieszanka dziwna.. frustrująca ale za każdym razem jak ją odkładam z wyrzutem to po chwili stwierdzam.. “oj dobra chodź tu… ” i znowu mam ją w rękach.. i tak ją odpycham i przytulam 😀 no dziwny układ 😉

        a co do tej pozycji… w sumie dawno nie czytałam po angielsku żadnej książki i z miłą chęcią bym do tego wróciła.. więc czemu nie… tylko jednego się boje.. ze jak mnie zainspiruje to jeszcze będę chciała te rzeczy w rzeczywistości wykorzystać i co wtedy? 😉
        gdzie ja ofiar będę szukać? 😀 oto jest pytanie….

        Like

      13. Things are not difficult to make; what is difficult is putting ourselves in the state of mind to make them./ Rzeczy nie sa trudne do wykonania/ to co jest trudnym , to wprawienie swojego umysłu w taki stan by je wykonać
        Constantin Brancusi

        i ciekawe japońskie słowko na dziś :

        Amae: the pleasure of surrendering to another in perfect safety/ przyjemność poddania się drugiej osobie, przy poczuciu bezgranicznego bezpieczeństwa

        Like

      14. Witch_at_work… na pewno O TO właśnie chodzi.

        p.s. co do fascynacji Adama “tą książką”, cóż…, jestem spokojna, i o niego, i o jego “zachłyśnięcie się nią”. Nie wszyscy czują tak samo… jedni szukają w literaturze “pełnego świata” inni “mroku”. I to nie jest nic ostatecznego i niezmiennego. Ludzka istota na różnych etapach życia, poszukuje “wielu możliwych i wielu niemożliwych” WRAŻEŃ, emocjonalnych zaskoczeń.

        nie wiem czy dałabym radę tę książkę przeczytać, ale kto wie… jak się nie sprawdzi, to się nie wie.

        Like

      15. źle mnie zrozumiałaś, czułem się sadystą bo to wątki które lubiłem w tej książce najbardziej, których najbardziej nie mogłem się doczekać to te sadystyczne, te najbardziej nieludzkie

        Like

      16. Dzięki za wyjaśnienie. wiele to zmienia.
        Trochę więcej powiedziałeś dzisiaj o tej książce.
        I dzisiaj bardziej byłeś przekonujący.
        Może?

        Like

      17. Zgadzam się z Tobą E.
        Jak przetłumaczona będzie za 2lata,to pewnie nawet wtedy nie będę już pamiętała o tym tytule,bo zwyczajnie nie szukam książek o tej tematyce na półkach bibliotecznych lub ksiegarskich.
        Druga spprawa to jest ta,że ja nie śledzę wszystkiego co Adam poleca. To znaczy nie czytam tych wszystkich książek przez niego polecanych i nie słucham tego co poleca. Wiem,że są wśród nas tacy,którzy czytają,oglądają,śledzą wszystko co poleca,ba! nawet podróżują z nim razem “palcem po mapie”,bo zwyczajnie widzą w tym okazję do bliższego poznania autora tego bloga (co może mu siedzieć w głowie).
        Ja tego nie czynię. Być może nie jestem aż tak zainteresowana osobą Adama.
        Skusiłam się raz,jego recenzja “Innych rozkoszy” mnie zaciekawiła,szczególnie ten fragment: “Powieść jest niewielka, ale nie ma w niej zbędnych słów. Ale polecam ją nie dlatego, że jest to dobra książka – choć jest bardzo dobra, a dlatego, że znaczna większość z obecnych tu Pań domaga się wglądu w to co siedzi w mężczyznach, a czytając tą powieść od pierwszego słowa miałem wrażenie, a może nawet pewność że czytam o sobie. Lecz nie jest to książka tylko o mnie, o moich reakcjach na sytuacje, czy o tym co we mnie. To książka o tym co siedzi w zasadniczej większości samców, o ich opętaniu i toku myślenia.”
        Niestety książka ta mnie bardzo rozczarowała i dodatkowo rozczarowałam się do “samców”,bo bohater tej książki to dla mnie żaden “samiec”,a zwyczajny “facet bez jaj”. Dlatego też po tej lekturze,stwierdziłam,że nie mam co sobie “zawracać głowy” lekturami polecanymi przez Adama 🙂 zwyczajnie tak 🙂

        Like

      18. Kalina 🙂
        Jedni lubią czytać o czyichś ciążach, porodach, rozwarciach, dzieciach, arach ziemi, domach, tarasach itd.
        Drudzy lubią czytać o podróżach, książkach kogoś, kogo to pasjonuje i poznawać czyjeś zdanie na ten temat. A jeszcze jak chodzi o ulubionego pisarza, to nawet palcem po mapie i z wujkiem google 🙂
        Tu każdy ma swój…fanklub i czyta o kim chce 😉

        Like

      19. a trzeci piszą w zakładkach w których chcą a w tych zakładkach umieszcza to co chcą i innym się to podoba a innym nie, ba! niektórzy robią to bo po prostu mają taką potrzebę bez 10 dna lub by robić na kimkolwiek wrażenie lub pseudo konkurencje. Piszą bo chcą pisać i dzielić się tym co czasem się u nich dzieje, lub to co siedzi im w głowach.. by może poznać cudzą opinie 🙂
        tak.. tutaj każdy ma swoj fanklub 🙂

        Like

      20. Przeczytałam dwie książki – jak się później okazało – polecane przez Adama:
        – “Inne rozkosze”
        – “Kłamstwa Locke’a Lamory” (3 tomy)

        “Inne rozkosze” Jerzego Pilcha bardzo mnie rozczarowały. Wprawdzie taki gatunek literacki lubię i nie jest mi obcy. Jednakże cudem dobrnęłam do końca krótkiej powieści. Czytałam jakby za karę, a nie dla przyjemności. Zdziwiłam się, że ta pozycja została polecona przez Adama. Stwierdziłam w myślach, że chyba tylko dlatego, że zna go osobiście.

        Kiedyś kolega polecał mi książki fantasy, wśród nich brylował Scott Lynch. Zapierałam się, że w życiu mnie taka tematyka nie zainteresuje, bo zwyczajnie na takowych filmach zasypiam 🙂 Jednakże wiem, że ze mnie czasem jest straszna konserwa, zamknięta na nowości i prawie zawsze muszę przyznawać komuś rację – kto namawia mnie do czegoś nowego – że znowu się myliłam 🙂 Tak też było tym razem. Pióro Scotta pokochałam. Jego humor, metafory. Po pierwszych 100 stronach nie mogłam oderwać się od książki.

        Po kilku takich moich “konserwowych” doświadczeniach, staram się już nie zamykać umysłu i nie ograniczać go do kilku kategorii książek 🙂
        Michelle Lovric? Może kiedyś.

        Like

      21. Ivy,złośliwość nie była potrzebna,ale jak widać drażliwa robisz się gdy chodzi o Adama. Myślę,że zupełnie niepotrzebnie.
        Inną rzeczą jest,gdy interesują nas podróże i książki fantasy,a inną gdybym pochłaniala wszystko co Adam poleca bez żadnej refleksji i wbrew moim zainteresowaniom,tylko dlatego,że on to poleca. Czytam bo mnie to rzeczywiście interesuje czy czytam bo tak naprawdę Adam mnie interesuje i wszystko co jego osoby dotyczy. Różnica jest chyba wyraźna,no chyba,że zaczynamy zaliczać się do psychofanow,o których sama zresztą wspomniałas w innej zakładce.
        Więc na chwilę obecną za książki fantasy dziękuję,bo próbowałam i niestety albo stety, to nie moja bajka. O sadystycznych ciagotach ludzi,też dziękuję na razie. Nie skuszę się nawet jeśli poleca to Twój Miszcz.

        Like

      22. Ivy ostatnio ogólnie złośliwa jest… chyba trzeba po pejcza pójść.. kurza się.. dyndają takie smutne …. od razu bym mielone wzięła 😀 co by się nie rozdrabniać 😀
        Kalina jak myślisz? ;>

        Like

    2. Tak, znajomość angielskiego musi być na dość wysokim poziomie, obawiam się nawet że nie jeden tłumacz przetłumaczyłby ją miernie. Jakbym porównywał Human Skin do jakiejś książki to chyba właśnie do Pachnidła.

      Like

      1. Tak myślałam i Twoje zdanie żeby namówić kogoś do przetłumaczenie, bo chyba o to chodzi, świadczy, że jest taki ktoś, kto zrobi to tak więcej niż dobrze. Powielam zatem moją skromną prośbę o przetłumaczenie 🙂
        Nawet zastanawiam się czy nie podjąłbyś się może tego sam, bo Twoje recenzja A. jest naprawdę świetna i w tych kilkunastu zdaniach zdołałeś zawrzeć tak wiele 🙂

        Like

      2. Ja nie umiem tłumaczyć, nigdy się za to nie brałem, ale wiem że bym nie potrafił, nie mam w sobie wystarczająco dużo cierpliwości.

        Like

  5. Jeszcze nie wiem, co myslec. Wiem, ze byle czego nie polecasz, wiec jak mniemam jest to literatura z wysokiej polki. Tylko tresc? Na granicy kontrowersji? Nie wiem, czy by mnie nie zmeczyla.

    Like

    1. Z tej książki można się przede wszystkim sporo dowiedzieć, nie tylko o historii i procesie oprawiania książek w ludzką skórę, ale też o psychice ludzkiej

      Like

  6. całkiem ładna kobieta, ze względu na towarzystwo humoru, może sięgnę, choc przedstawiona mroczna wizja w streszczeniach raczej działa odpychająco
    na razie zaśmiewam się z The Shepherd’s Crown T.Pratchetta i nie chcę tego zmieniać 🙂

    Like

      1. hmmm, ok, przemyslę, taka mieszanka mnie pociąga:)
        a ja polecam tak dla rozywki, jesli jeszcze nie miałeś okazji :
        poleciłam juz w zachłannych ale można kopiuj-wklej 🙂
        The Calligrapher Edward Docx
        Jasper Jackson, 29-letni londyńczyk, ma konszachty z diabłem. Zawodowo zajmuje się bowiem kaligrafią, jedyną sztuką, której patronuje nie święty, lecz diabeł – Titivillus. Jasper, mistrz kaligrafii (otrzymał właśnie od amerykańskiego potentata medialnego i milionera duże zlecenie na przepisanie 25 wierszy współczesnego Szekspirowi poety Johna Donne’a) jest również mistrzem sztuki uwodzenia. Sam twierdzi, że przez jego łóżko przewinęła się prawie cała żeńska populacja Londynu. Kolejne próby (nie wkłada w nie zbyt dużo serca) zawiązania stałego związku kończą się fiaskiem, także ta ostatnia: po kilku miesiącach spotykania się z Lucy Jasper nie wytrzymuje w kieracie wierności i zdradza ją z przygodnie poznaną w Tate Gallery Franzuzką.
        Tymczasem Jasper zostaje rażony własna bronią – sam pada ofiarą miłości. Poznaje Madeleine Belmont, piękną Australijkę, której zdobycie jest dla niego prawdziwym wyzwaniem. Obserwujemy, jak Jasper wspina się na wyżyny inwencji i donżuanerii, usiłując zdobyć względy pozornie nieosiągalnej Madeleine. Żeby tak się stało, musi poświęcić wszystko. Gdy jednak jego mozolne wysiłki zostają zwieńczone sukcesem, Jasper przekonuje się, że nie wszystko jest takie, jakie się wydawało…

        Ta opowieść o różnicach między kobietami i mężczyznami, o zdradzie, wierności i odwiecznej pogoni za miłością, jest wspaniale dopełniona poezją Johna Donne’a, którą autor „przemyca” w każdym rozdziale, dyskretnie przybliżając ją czytelnikowi – poznajemy różne, często zaskakujące możliwości jej interpretacji. Co więcej, odnajdujemy misterne związki między poszczególnymi sonetami a perypetiami głównego bohatera. Sama powieść, dowcipna, żywa, umiejscowiona we współczesnym Londynie

        Like

  7. Czytałam “Pachnidło”. Wiedziałam, co autor chciał mi powiedzieć, pokazać. Czy Michelle Lovric chce pokazać, jak łatwo ulegamy złu, poddajemy się sugestii? Skoro napisałeś, że sam poczułeś się sadystą? “Ptak malowany” Kosińskiego wstrząsnął mną do głębi, uświadamiając, jak wiele świat skrywa zła pod pozorem miłosierdzia. Jaki ślad mogłaby pozostawić książka, o której piszesz? Nie przeczytam, bo nie znam angielskiego wystarczająco dobrze, a gdy ukaże się przekład, chciałabym wiedzieć, czy warto będzie po nią sięgnąć? Czy może ta książka to taka “Mechaniczna pomarańcza”? Napisz trochę więcej na jej temat, bo na razie powiedziałeś niewiele i wiem tyle, że zawiera mnóstwo drastycznych scen. Ale po co w ogóle została napisana? Pozdrawiam serdecznie.

    Like

      1. To tak jak ja, ale tylko oglądałam, nie mam na półce 🙂
        Myślałam, że przeczytałaś, bo ja nie dałam rady ale miałam wtedy 20 lat, chyba byłam za młoda, film oglądałam dużo później.

        Like

      2. Ivy, wiem, że Kubrick, to kontrowersyjny bardzo reżyser, ale ja lubię, gdy film mnie porusza do głębi. Ty pewnie też? Mechaniczna pomarańcza zmieniła mój pogląd na rzeczywistość. Uświadomiłam sobie, że sami hodujemy, na własnym łonie, potwory, a potem się dziwimy, że są wśród nas. I udajemy, że to nie nasza wina. Okrutna prawda o społeczeństwie. Książki nie czytałam, nigdy na nią nie trafiłam,a pewnie po obejrzeniu filmu, już bym nie chciała czytać, bo film był aż nadto wyrazisty. I pewnie nie umiałabym stworzyć sobie własnej wizji w trakcie lektury. Miłego dzionka, Ivy 🙂

        Like

      3. O tak, lubię ale też zależy to od nastroju i rodzaju poruszenia. Kubrick ehh, moje zdanie o nim i Jego twórczości w pełni wyraził Adrian Szczypiński na stronie KMF – Klub Miłośników Filmu. Zrecenzowal tam zresztą wszystkie Jego filmy. Jak masz ochotę, ktokolwiek ma, to zachęcam, do odwiedzin tej strony 🙂
        Człowiek to jedyna istota na Ziemi zdolna…do wszystkiego jak mawiała moja Babcia.
        Po “Mechanicznego człowieka” może jeszcze kiedyś sięgnę.
        Dzięki i Tobie miłego Agrafko 🙂

        Like

    1. Jak powiedziałem wcześniej porównałbym Human Skin do Pachnidła, ale HS jeśli chodzi o treść jest lepsza, więcej się w niej dzieje, z Malowanego ptaka też tu sporo. Nie zawiera dużo drastycznych scen, raczej je sugeruje, i trzyma w napięciu i często rozładowuje je humorem, ale nie zawsze.

      Like

      1. Dobrze, że w książce są te kontrapunkty humorystyczne. To, jak podejrzewam, dodaje jej pewnie trochę lekkości? Z drugiej strony, to niepotrzebnie chyba się wypowiadam tu, bo to samo w sobie staje się tym akcentem humorystycznym – nie mam bladego pojęcia przecież, jak książka jest napisana 🙂 I chyba mi trochę szkoda, że nie wiem.

        Like

      2. bardzo szkoda, humoru jest zadziwiająco dużo biorąc pod uwagę ciemność większości scen

        Like

  8. Ja podziękuję – nie lubię takiej literatury.
    Ale jak będziesz Adamie namawiał wydawnictwo do przetłumaczenia i wypuszczenia na polski rynek , to namów ich też aby zmienili okładki, te są….bezpłciowe.

    Like

    1. A mnie ta okładka przyciągnęła, leżała sobie niepozorna ta książka i wziąłem ją do ręki. Myślę że w takich książkach jak ta chodzi o siłę tytułu.

      Like

      1. To szkoda, narracja szybko idzie i bardzo ciekawie, szczególnie opisy Stambułu, rewelacyjne.
        a jesli chodzi o piekny Stambuł to niedawno wyszedł”Uczeń architekta”Elif Szafak, niesamowicie opiedziana historia, jak z Ksiegi Tysiąca i jednej nocy ,

        Like

  9. Faktycznie można się w tej książce zakochać, choć w moim przypadku było to zakochanie “od drugiego czytania” 🙂
    Jeśli druga książka tak samo wciąga to chętnie po nią sięgnę.

    Like

      1. Hmmm, chyba się ze mnie nabijacie bo napisałem recenzję tej książki i wcięło mi gdzieś ją, zniknęła i nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Tą napisałem na żywca w 5 minut.

        Like

      2. ciekawe któż to taki na ogół znajomy pod innym nikiem skrywa sie pod taką nazwą i nie ma odwagi wystąpić tu jak zwykle w swoich szatach. z lizaniem dupy nie chodziło mi o szanowny tyłek autora bloga tylko grono zajadłych co mnie obsiadły to tak apropo gdybyś nie zrozumiała/ł.
        co do A.J.G to zawsze postawie go na piedestale gdy na to zasłuży, tym razem jego wpis bardzo mi sie podobał bo nie był przesiąknięty wiadomo czym a do tego napisany w pięć minut na żywca – wyszło super. chciałabym takich wpisów więcej, było by tu normalniej i mniej nerwowo.

        Like

  10. A ja mam takie pytanie do wszystkich odnośnie książek Adama. To że kusiciel jest the best to oczywista oczywistość. Ja przeczytałam faceta 2 i był tam moment że mi ciarki po plecach przeszły i to zaważyło ze czytałam dalej
    – Adamie, dzisiaj w nocy mogę umrzeć. Nie powinieneś ze mną spać.
    jak sobie przypomnę to….
    macie jakieś ulubione fragmenty?

    Like

    1. Samobójstwo Roberta (jeśli dobrze pamiętam imię),męża Alicji? (Imiona już mi się mylą u Adama) To jak go znalazła,zasnęła przy nim,gdy już nie żył. To był fragment,który zrobił na mnie większe wrażenie niż śmierć Ilony. Tu się bardzo wzruszyłam.
      I ten obraz u Ilony 🙂 często do tego wracam 🙂 to,że gosposia Ilony wspominała o odczytaniu testamentu,tak jakby wiedząc,że jest coś tam zapisane dla bohatera 🙂 dociekliwa ze mnie czasem bestia 😉

      Like

  11. Też czytałam tę książkę! Przysłala mi ją kuzynka i często wracam do niej, jeśli nie znajdę czegoś ciekawego do czytania i pochłania mnie ona na kilka godzin ☺

    Like

  12. Już prawie dwa miesiące bez nowej historii…
    To ostatnie opowiadanie, o młodej gniewnej- młodej (Jo)Annie Dymnej, też z baaaaaaaardzo odległej przeszłości.
    Wszystko w porządku Panie Autorze?

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s